Podsumowanie 2020 roku #4

05
sty

Nadszedł czas na ostatnią, finałową część naszego podsumowania. Niewątpliwe w tym okresie działo się wiele, przełożone rozgrywki, wielkie przełamanie, wygrane derby oraz awans do kolejnej fazy rozgrywek Pucharu Polski. Zapraszamy na ostatni artykuł z cyklu, w którym wspominamy najważniejsze momenty klubu z Okrzei.

 

Październik
Październik rozpoczął się od domowej porażki z Lechem Poznań w ramach 6. kolejki PKO Ekstraklasy. Niebiesko-Czerwoni przed tym spotkaniem mieli na swoim koncie jeden punkt. Niestety rywalizacja zakończyła się wynikiem 1-4, a jedynego gola dla gliwiczan strzelił Michał Żyro, wykorzystując rzut karny w 88. minucie. Goście z Wielkopolski byli do bólu skuteczni i zgarnęli komplet punktów przy Okrzei, ale w tym spotkaniu rozegrał się także osobisty dramat kapitana Niebiesko-Czerwonych. - Szybko chciałem wrócić po mojej kontuzji, dlatego zagrałem z Lechem Poznań. Nie byłem na boisku więcej niż 30 minut i znowu nabawiłem się urazu. Piłka w moim życiu to są wzloty i upadki. Dla psychiki to nie było dobre. Wygrywasz, zdobywasz bramkę z Legią Warszawa i jesteś mega szczęśliwy. Sezon powraca po kwarantannie, nagle kontuzja i czujesz się przybity. Później zdobycie trzeciego miejsca, znowu radość i europejskie puchary. Myślałem sobie "będziemy grać dobrze i czekają nas awanse do kolejnych rund. Chcę mieć formę... nagle kolejna kontuzja i nie mogę grać. Całe życie walczyłem, żeby grać w pucharach, a teraz nie było mi to dane. To jest duży problem w piłce nożnej, że nie można być niczego pewnym - przyznał z żalem trapiony przez kontuzje Gerard Badia. 
 

Po tym spotkaniu rozpoczęła się przerwa rozgrywkach ligowych, podczas której zostały rozegrane mecze międzynarodowe. Do reprezentacji swoich krajów powołanych zostało dwóch zawodników Piasta Gliwice, Arkadiusz Pyrka oraz Jakub Holubek, który rozegrał pełny mecz w reprezentacji Słowacji po dłuższej przerwie. W tym czasie do zespołu Waldemara Fornalika dołączył Michał Chrapek. Ograny w Ekstraklasie pomocnik podpisał kontrakt, który związał go z Niebiesko-Czerwonymi do 30 czerwca 2022.
 

15 października podczas konferencji prasowej Prezes Rady Ministrów, Mateusz Morawiecki poinformował, że na terenie całego kraju imprezy sportowe będą ponownie odbywać się bez udziału publiczności.
 

Kolejnym ligowym rywalem Piasta po przerwie była Cracovia. Mecz zakończył się skromną wygraną krakowian, chociaż to Niebiesko-Czerwoni stworzyli sobie dużo więcej korzystnych sytuacji do strzelenia gola. Pasy zwyciężyły po bramce Pelle van Amersfoorta, który wykorzystał rzut karny w pierwszej połowie rywalizacji.
 

W 8. kolejce PKO Ekstraklasy Piast Gliwice zremisował z Wisłą Płock 2-2. Podopieczni Waldemara Fornalika zdołali wyrównać w ostatniej akcji meczu. Nagrodą za walkę do końca i determinację był podyktowany rzut karny, który tuż przed końcowym gwizdkiem wykorzystał Michał Żyro - Mecz z Wisłą Płock to był mecz, który musieliśmy wygrać, bo nasza gra wyglądała dużo lepiej. Ogólnie w tym sezonie graliśmy dobrze, ale nie byliśmy skuteczni - analizował kapitan Piasta Gliwice, Gerard Badia. To był dopiero drugi zdobyty punkt w sezonie, ale jak się później okazało, był to również początek długiej serii meczów bez porażki Niebiesko-czerwonych. Ale o tym w dalszej części.
 

Pod koniec października nastąpił niespodziewany zwrot akcji, w związku z potwierdzonymi przypadkami zakażeń wirusem SARS-CoV-2 w naszym zespole. W konsekwencji zostały przełożone spotkania: 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski ze Stalą Mielec oraz derby z Górnikiem Zabrze i mecz z Lechią Gdańsk.

 

Listopad 
Po 28. dniach przerwy, 20 października piłkarze Piasta Gliwice wrócili do rywalizacji. Zdrowi i stęsknieni gry udali się do Zabrza rozegrać na zaległe derby. Był to mecz, który na długo pozostanie w pamięci kibiców, bowiem gliwiczanie pokonali rywala 2-1. Wynik otworzył Jakub Świerczok, a później Sebastian Milewski podwyższył prowadzenie na 2-0, po precyzyjnym podaniu Martina Konczkowskiego. Gol Jimeneza w 72. minucie rywalizacji gwarantował emocje do samego końca, jednak Niebiesko-Czerwoni okazali się skuteczniejsi i odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie 2020/21.
 

Gliwiczanie poszli za ciosem i niespełna trzy dni później podopieczni Waldemara Fornalika odnieśli drugie zwycięstwo, tym razem przy Okrzei. Po bramkach dwóch Jakubów - Świerczoka oraz Czerwińskiego, Niebiesko-Czerwoni pokonali u siebie Lechię Gdańsk 2-0. Dzięki drugiej wygranej z rzędu opuścili ostatnie miejsce w ligowej tabeli - Wygrane z Lechią i Górnikiem dodały nam pewności siebie. Brak punktów na początku mimo dobrej gry sprawiał, że pojawiała się presja i wtedy nie chce się ryzykować. A w piłce jest jak z życiem, jeśli nie zaryzykujesz, to nie zdobywasz bramki. W życiu jest podobnie, jak nie ryzykujesz, to nie wygrywasz. Wiadomo, trzeba mieć jakiś plan, bo jak ryzykujesz bez planu to możesz stracić wszystko. Dzięki tym dwóm wygranym, każdy zawodnik był spokojniejszy. Podobała mi się atmosfera, która zaczęła być w szatni i za którą tęskniłem. Wróciło to, co było kiedyś - przyznał Badi.

Meczem kończącym listopadowe zmagania było wyjazdowe spotkanie z Legią Warszawa. Wojskowi byli stroną przeważającą w tej rywalizacji, jednak Niebiesko-Czerwoni okazali się do bólu skuteczni. Ostatecznie drużyny po remisie 2-2 podzieliły się punktami, a gliwiczanie zanotowali awans na 14. miejsce w ligowej tabeli. Wynik meczu otworzył Bartosz Kapustka strzelając pierwszego gola, jednak Piotr Malarczyk po celnym główkowaniu wyrównał wynik spotkania. Następnie w 57. minucie Tomas Pekhart wykorzystał podyktowaną „jedenastkę”, ale i na to Piast zdołał odpowiedzieć. Jakub Świerczok oddał strzał, który ponownie wyrównał stan meczu. - Od tego przełomowego spotkania w Zabrzu, kolejne rozgrywane przez nas mecze w dużej mierze nawiązywały do tego Piasta z poprzedniego sezonu. Poprawiliśmy grę w defensywie, bo już nie traciliśmy tylu głupich i prostych bramek. Oczywiście zdarzały się jeszcze błędy, ale na pewno poprawiliśmy się w tym elemencie. Do tego byliśmy dużo bardziej skuteczni. Te zwycięstwo zwłaszcza z Górnikiem dało mocnego kopa, bo od tego wszystko się ruszyło. Ponownie pokazywaliśmy, że jesteśmy mocnym zespołem. Początek po prostu był nieudany, ale  to już historia - zaznaczył Martin Konczkowski.

 

Grudzień 
Ostatnie 31 dni w 2020 roku również były bardzo intensywne. 2 grudnia został rozegrany przełożony wcześniej mecz 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski ze Stalą Mielec, która rywalizowała już w przeszłości z Piastem w rozgrywkach pucharowych. Przed trzema laty, także na etapie 1/16 Pucharu Polski Niebiesko-Czerwoni pokonali mielczan 2-0 po bramkach Martina Bukaty i Patryka Dziczka. Tym razem piłkarze gliwickiego Piasta awansowali do kolejnej fazy dopiero po rzutach karnych. W regulaminowym czasie gry padł wynik 1-1, a strzelcami bramek byli: Tiago Alves dla Piasta oraz Robert Dadok. W rzutach karnych bezbłędni okazali się gliwiczanie, a w dwie pomyłki (Mateusza Maka I Michała Gliwy) sprawiły, że to podopieczni Waldemara Fornalika przeszli do kolejnej rundy. - Ten mecz nie był łatwy także ze względu na trudne warunki. Ja akurat siedziałem na ławce rezerwowych, ale i tak mocno odczuwałem niską temperaturę. Dało się zauważyć, że boisko było lekko zmarznięte. W tym starciu doszło do wielu zmian w składzie. Każdy zaprezentował się przyzwoicie, a najważniejsze było to, że awansowaliśmy dalej - przyznał obrońca Piasta Gliwice. 
 

Następnie, a było to w Mikołajki, Piast podejmował na własnym boisku Zagłębie Lubin. Zespoły strzeliły po jednej bramce, dzięki czemu każda z drużyn dopisała sobie po jednym punkcie. Już w 10. minucie napastnik Piasta, Jakub Świerczok wykorzystał dalekie wyjście Dominika Hładuna, uderzył niemal z połowy boiska i skutecznie przelobował golkipera. Nie trzeba było jednak zbyt długo czekać na odpowiedź Miedziowych, Samuel Mraz, który otrzymał dobre podanie od Dejana Drażicia, z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki Piasta. 
 

Na ostatni wyjazd w 2020 roku Niebiesko-Czerwoni udali się do Bielska-Białej, aby pod Klimczokiem zmierzyć się z Podbeskidziem. W ramach tej kolejki doszło do wysokiego i pewnego zwycięstwa. Podopieczni Waldemara Fornalika pokonali swojego przeciwnika aż 5-0, tym samym ustanowili swój rekord najwyższej wygranej w Ekstraklasie. Do dubletu Jakuba Świerczoka, dołączyli się Piotr Malarczyk oraz wprowadzeni w drugiej połowie Sebastian Milewski i Tiago Alves, któremu asystował Martin Konczkowski. - To była intuicyjna sytuacja, otrzymałem piłkę i wiedziałem, że mam przed sobą obrońcę, a za nim było bardzo wiele przestrzeni. Postanowiłem ruszyć na "przebój", a później to już samo się ułożyło. Wbiegłem praktycznie sam w pole karne, zawodnikom drużyny przeciwnej nie było im łatwo mnie dogonić. Dystans, który pokonałem był jednak spory i w polu karnym zabrakło mi trochę siły. Nie zdecydowałem się na uderzenie, ale wiedziałem, że Tiago jest w bardzo dobrej sytuacji i od początku chciałem mu podać. Najważniejsze, że udało się zdobyć bramkę - wspominał jedną z akcji meczu Martin Konczkowski. 
 

Przed ostatnim grudniowym starciem Piast nie przegrał w lidze sześciu meczów z rzędu. Posiadał na swoim koncie 13 punktów, co dawało mu 11. miejsce w tabeli. Natomiast po przeciwnej stronie boiska stanęli zawodnicy Rakowa Częstochowa, którzy zgromadzili 27 oczek, dzięki czemu plasowali się na pozycji wicelidera. W ostatnim spotkaniu Niebiesko-Czerwoni bezbramkowo zremisowali i dopisując sobie jeden punkt przedłużyli passę spotkań bez porażki.
 

Po rozegraniu ostatniego meczu zawodnicy Piasta Gliwice rozpoczęli krótki okres urlopu, który potrwa do 7 stycznia. Następnie Niebiesko-Czerwoni będą trenować na własnych obiektach oraz tradycyjne przejdą testy wydolnościowe i szybkościowe. Podczas przygotowań do rundy wiosennej podopieczni Waldemara Fornalika wylecą na zgrupowanie do Turcji, gdzie rozegrają trzy sparingi. - Z optymizmem musimy patrzeć w przyszłość i dobrze przepracować ten okres przygotowawczy, by na wiosnę ruszyć z pełną siłą. Teraz nie będzie 37. kolejek tylko 30. Na wiosnę zostanie do rozegrania 16 meczów, dlatego będziemy chcieli od razu punktować. Jest jeszcze Puchar Polski, w którym również chcielibyśmy daleko zajść – przyznał popularny "Konczu".
 

Pierwsze spotkanie ligowe w 2021 roku Piast rozegra 31 stycznia, natomiast runda rewanżowa rozpocznie się 6 lutego. W ramach 16. kolejki Niebiesko-Czerwoni podejmą u siebie Śląsk Wrocław, a tydzień później zmierzą się w meczu wyjazdowym z Pogonią Szczecin.


Dziękujemy wszystkim kibicom za miniony 2020 rok. Wiemy, że emocji nie brakowało, a co więcej jesteśmy w stanie zagwarantować, że w 2021 nie będzie ich mniej ;).

_______________________
Podsumowanie 2020 roku #1
Podsumowanie 2020 roku #2
Podsumowanie 2020 roku #3


Biuro Prasowe 
GKS Piast SA

Iframe/JavaScript:

Zobacz również