Czerwiński: Ten mecz będzie impulsem

12
sie

- Pomagamy sobie nawzajem, a na boisku to wszystko zaczyna się zazębiać. Jeden za drugiego walczy, a mimo kilku błędów przekazywaliśmy sobie pozytywną energię. Oto w tym wszystkim chodzi. Głęboko wierzę w to, że ten mecz będzie takim impulsem do jeszcze cięższej pracy i do lepszych wyników - powiedział obrońca Piasta Gliwice Jakub Czerwiński po wygranej z ŁKS-em Łódź.

To był bardzo wymagający mecz i kosztował on wiele wysiłku. Zgodzisz się z tym?

- Prawda, to był bardzo ciężki mecz. Momentami nasza gra wyglądała naprawdę dobrze. Coraz lepiej czujemy się w tym ustawieniu i bardziej się rozumiemy. Oczywiście, ŁKS miał swoje sytuacje, ale nie były one aż tak klarowne i ich nie wykorzystali. Z każdą upływającą minutą parliśmy do przodu z wiarą, że w końcu strzelimy gola, bo w pierwszej połowie mieliśmy ku temu okazje. 

Było dość gorąco, ale Piast i ŁKS zaprezentowali otwarty futbol i poszli na "wymianę ciosów".
- Nie nazwałbym tego wymianą ciosów. Prawdą jest taka, że atakowaliśmy większością zawodników, jednak mieliśmy to wszystko pod kontrolą. Szybko neutralizowaliśmy kontrataki ŁKS-u, zatem wymiana ciosów nie jest najlepszym sformułowaniem. To był otwarty mecz, pełen emocji i na pewno atrakcyjny dla kibiców.

Bardzo pracowici byli w tym meczu obrońcy, którzy zblokowali wiele strzałów, często wyręczali bramkarzy, zażegnując niebezpieczeństwo.
- Ja jednak będę chwalił całą drużynę za grę w obronie. Zaczynając od napastników, przez pomocników, którzy również wykonali kawał ciężkiej pracy, a kończąc na obrońcach. Nie zapominajmy też o wkładzie bramkarza, który uratował nas w jednym z kluczowych momentów. To cieszy, że pomagamy sobie nawzajem, a na boisku to wszystko zaczyna się zazębiać. Jeden za drugiego walczy, a mimo kilku błędów przekazywaliśmy sobie pozytywną energię. Oto w tym wszystkim chodzi. Głęboko wierzę w to, że ten mecz będzie takim impulsem do jeszcze cięższej pracy i do lepszych wyników.

Ale zgodzisz się, że tak duża liczba pojedynków i zblokowanych strzałów nie zdarza się często?
- Faktycznie dużo było tych pojedynków. Piłkarze ŁKS-u bardzo umiejętnie wymieniali się pozycjami, my też staraliśmy się wykorzystywać luki za ich plecami, co nam się udawało. Również z tego wynikały sytuacje, w których to przeciwnik bronił jeden na jeden. Nie wiem jaki był dokładny procent wygranych pojedynków, niemniej finalnie to my wywieźliśmy komplet punktów z Łodzi.

Jak wpłynął na was obroniony rzut karny przez Frantiska Placha? Jak bardzo was natchnął, żeby jeszcze śmielej zaatakować ŁKS?
- Obroniony rzut karny w tak ważnym momencie było kluczowy. Z perspektywy boiska wydawało się, że tej jedenastki nie powinno być, ale musiałbym to jeszcze dokładnie zobaczyć. To była dodatkowo podwójna motywacja dla nas, żeby przeć i pokazać, że to my jesteśmy lepsi w tym meczu.

Przez to, że mecz był taki stykowy i zacięty, nie brakowało bezpośrednich starć. Wymuszona zmiana Martina Konczkowskiego, mocno poturbowany Sebastian Milewski i schodzący z dolegliwościami Mikkel Kirkeskov. To minusy tego spotkania...
- Na pewno tak. Mam nadzieję, że nie są to poważne kontuzje. Rzeczywiście gra w takich warunkach nie należy do najłatwiejszych. Ta liczba urazów i to jak jesteśmy zmęczeni, to tym bardziej pokazuje, że zostawiliśmy tutaj zdrowie i to, jak bardzo zależało nam na zwycięstwie i wywiezieniu trzech punktów w tym meczu.

Biuro Prasowe
GKS Piast SA