"Budująca druga połowa" - wypowiedzi po #KORPIA

29
paź

W 15. kolejce PKO Bank Polski Ekstraklasy Piast Gliwice zremisował na wyjeździe z Koroną Kielce 1-1. Przedstawiamy pomeczowe wypowiedzi trenerów obu zespołów Aleksandara Vukovicia i Leszka Ojrzyńskiego oraz Alexandrosa Katranisa, Tomasza Mokwy i Kamila Wilczka.

 

Alexandros Katranis: "Wiedzieliśmy, że będzie to trudne spotkanie. Przed drużyną nowe wyzwanie i nowy rozdział z nowym trenerem. Oczywiście chcieliśmy zdobyć trzy punkty, jak w każdym ligowym spotkaniu. Nie wycisnęliśmy maksimum z tego meczu i mamy jeden punkt. Musimy zebrać się w sobie jako zespół, ponieważ zasługujemy na to aby być wyżej w tabeli."

 

Tomasz Mokwa: "Nie do końca dobrze weszliśmy w mecz. Nie tak, jak to sobie zakładaliśmy, a bramka rywala wybiła nas z rytmu. W drugiej połowie mocno się zmobilizowaliśmy i to pozwoliło nam zremisować. Mieliśmy jednak sytuacje, by wygrać ten mecz. Po każdym z nas było widać wolę walki, a w tej sytuacji to jest jedyna droga. Mamy nowego trenera i każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony." 

 

Kamil Wilczek: "Nie był to łatwy mecz. Wiedzieliśmy, że trzeba się nastawić na walkę, z racji tego, że Korona będzie grała agresywnie. Pierwszą bramkę straciliśmy pechowo i było bardzo ciężko coś zrobić. Nasi rywale grali bardzo nisko i mieliśmy mało miejsca do ofensywnej gry. Trudno było coś wykreować. W drugiej połowie pokazaliśmy naszą lepszą stronę. Przede wszystkim graliśmy szybciej, czego nam brakowało w pierwszej części spotkania. Szkoda, że nie wygraliśmy, bo bardzo nam na tym zależało. Każdy przyjechał ze świadomością żeby wygrać. Mimo, że przegrywaliśmy 0-1 to wierzyliśmy, że możemy jeszcze wygrać. Czujemy duży niedosyt. W najbliższych spotkaniach musimy wygrywać, robić progres i w efekcie mieć spokojniejszą zimę."

 

Aleksandar Vuković (trener Piasta Gliwice): "Biorę pod uwagę sytuację w jakiej znalazła się drużyna, którą dosłownie przed chwilą objąłem. Zdaję sobie sprawę, że kwestie emocjonalne również grały bardzo dużą rolę. Było duże zaskoczenie, że była taka zmiana i wydaje mi się, że trochę nas to kosztowało. Niektóre rzeczy można na pewno zrzucić właśnie na to, ale to nie może być całkowite wytłumaczenie tego, co działo się w pierwszej połowie. W wielu momentach oddaliśmy Koronie za dużo pola, było kilka niepotrzebnych strat i bramka. Budujące natomiast jest to, co drużyna pokazała w drugiej połowie. Zmiana ustawienia spowodowała, że lepiej poruszaliśmy się o boisku, pewniej się czuliśmy i stwarzaliśmy zdecydowanie więcej sytuacji niż przed przerwą. Jedną zamieniliśmy na gola i mieliśmy jeszcze kilka innych. Można powiedzieć, że ten remis jest sprawiedliwy. Nie to, że jakoś nadmiernie się cieszę, ale na pewno szanuję ten punkt w tej sytuacji, w której jesteśmy. Trzeba patrzeć na drugą połowę jako przykład tego, w jakim kierunku powinniśmy iść.

W Kielcach spędziłem fantastyczny czas ponad dekadę temu. Tutaj skończyłem granie i stawiałem pierwsze kroki jako trener. Spory sentyment dla klubu jest, ale to wszystko poszło na bok. Teraz robię wszystko, aby wygrał Piast i tak będzie w kolejnym meczu. Nie ma dla mnie aktualnie ważniejszego zespołu.

Po przerwie zmieniliśmy ustawienie, bo mieliśmy problem z kreowaniem i dochodzeniem do strzałów. W aspekcie mentalnym to "piłeczka" jest po stronie zawodników i brawa dla nich za reakcję w tej trudnej sytuacji. Ona jest dla nich o wiele trudniejsza niż dla mnie, bo przeżywali pewien kryzys wynikowy w lidze, do tego doszła ta niespodziewana zmiana i teraz jeszcze przegrywaliśmy do przerwy 0-1, ale mimo to, piłkarze znaleźli pokłady sił, aby lepiej zaprezentować się w drugiej połowie. To jest dla mnie sygnał, że w tej drużynie jest też potencjał mentalny, na którym będziemy chcieli budować."

 

Leszek Ojrzyński (trener Korony Kielce): "Nie jesteśmy zadowoleni i widać to po atmosferze po tym meczu, bo liczyliśmy na trzy punkty. W pierwszej połowie strzeliliśmy gola po pressingu i niepotrzebnie się cofnęliśmy. Pierwsza część była zdecydowanie lepsza w porównaniu z drugą. Mieliśmy bardzo dobrą sytuację Piotra Malarczyka po świetnej wrzutce, ale czegoś zabrakło. W przerwie musieliśmy dokonać zmiany stopera, ponieważ Piotrek Malarczyk nie wytrzymał trudów tego spotkania. Mieliśmy dużo problemów w linii obrony, czekaliśmy ze zmianami do końca. Zarówno Adrian Danek, jak i Mario Zebić byli do zmiany, mieli problemy zdrowotne. Nie ustrzegliśmy się błędów w obronie, za bardzo się cofnęliśmy i oddaliśmy pole gry. Po dośrodkowaniach Piasta było zagrożenie pod naszą bramką i mogliśmy stracić więcej niż jedną bramkę. To mógł być przeszczęśliwy dzień dla nas, bo w końcówce Bartosz Śpiączka uderzył w trudnej sytuacji, ale dużym kunsztem wykazał się Frantisek Plach. Skończyło się na tym, że oba zespoły podzieliły się punktami. Chcieliśmy wygrać na własnym stadionie i nie jestem zadowolony. Druga połowa kompletnie nam nie wyszła i nawet zmiany, których dokonaliśmy niewiele nam pomogły. Nie było widać energii na boisku i pomimo walki ze strony chłopaków to było za mało, aby wyprowadzić jakąś składną akcję."

 

Biuro Prasowe
GKS Piast SA